Polska Chorwacja bez winiet i autostrad. Chorwacja autem.

Arleta zdjęcie

Arleta - autorka bloga zamieszkali.pl

Na końcu postu czekają na Ciebie zniżki na podróże. 

Kierunek Chorwacja i wiele pytań wokół niej, którą drogę wybrać, czy warto omijać autostrady, czy może lepiej wykupić winiety i nie zastanawiać się nad alternatywą? Czy można dojechać do Chorwacji bez winiet? Czytając informacje w internecie można dostać zawrotu głowy od opinii na ten temat, a sam wuj google maps też ma na ten temat wiele do powiedzenia. Jeśli zastanawiasz się nad trasą do Chorwacji bez winiet i płatnych autostrad to czytaj dalej, właśnie taką drogę wybraliśmy jadąc do Chorwacji.

Trasa, którą mieliśmy do pokonania to Katowice-Zagrzeb, a w kolejnych dniach Zadar, Split, Dubrovnik. Wybraliśmy drogę przez Czechy, Słowację i Węgry. W drodze powrotnej z Dubrovnika do Katowic, przejechaliśmy przez Bośnię i Hercegowinę oraz Węgry i Słowację, ale  o tym w osobnym poście.

Wyjechaliśmy z Katowic całkiem późno, około godziny 8.00 rano w piątek. Na Czeskiej granicy w Cieszynie byliśmy o 10.20. Sama nie wiem jakim cudem tyle nam to zajęło, ale wysyłka ostatnich przesyłek w maju nie mogła czekać, podobnie jak ostatnie drobne zakupy i podrzucenie zapasowych kluczy z mieszkania do rodziców, na wypadek gdybyśmy zapodziali je na wyjeździe (nie zdarzają nam się takie rzeczy, ale biorąc pod uwagę zmianę noclegu co dwa dni, wolimy nie mieć spiny po powrocie).

PS. Planujesz zwiedzić Jeziora Plitwickie? Koniecznie przeczytaj mój praktyczny przewodnik 2019.

Przejeżdżając przez granicę z Czechami, momentalnie poczułam się jak w innym wymiarze. Cały stres związany z wyjazdem przygotowywanym w jeden dzień minął  (tak- dokładnie tyle minęło od decyzji do ruszenia w drogę). Tuż za granicą przywitały nas sielskie klimaty. Piękne doliny, góry z rozsypanymi na nich domkami, konie, owce i krowy, a nawet kury chodzące po chodnikach. Sielsko do potęgi. Spokój, którym przywitały nas Czechy i Słowacja zakłóciły dopiero większe miasta takiej Zilina, a tutaj trasa była równie przyjemna, choć widoki inne. Pora na drugie śniadanie tak btw, musli od teściowej w sam raz z jogurtem.

TIPBezpłatną i bezpieczną kartę walutową, z najbardziej korzystnym dla podróżników i płatności zagranicznych kantorem online, założysz tutaj. Wypróbowałam już kilka kont walutowych oraz kantorów online i z czystym sumieniem polecam tą kartę, którą bezpiecznie przedpłacamy wybraną kwotą, a następnie korzystamy ze środków, bez dodatkowych kosztów i bezpłatnych wypłat z bankomatów do kwoty 800 zł! Dodam, że jest to najbardziej popularna i polecana karta dla podróżników i przez podróżników. Na początku trzeba podać nr telefonu w celu weryfikacji (kod sms), pobrać aplikację (wszystko odbywa się z poziomu telefonu), a następnie zarejestrować się, zamówić kartę i cieszyć się płatnościami z najkorzystniejszym kursem, i brakiem prowizji za przewalutowanie!

Granicę ze Słowacją przejechaliśmy kilka minut przed 11.00, a około 11.40 byliśmy w Zilinie, który przejechaliśmy w całości dwupasem biegnącym przez miasto. Przed nami stale widzieliśmy góry. Mam wrażenie, że Słowacja to same górki i pagórki po tej trasie. Soczystą zieleń, która wprost wdzierała się do samochodu urozmaicały nam kanarkowo, a w zasadzie rzepakowo żółte pola. Ta droga do Chorwacji zdecydowanie nie jest najszybsza, ale nominują ją do miana najładniejszej drogi do Chorwacji, do tego zupełnie darmowa. Niech (nie) zdziwią was przejazdy przez góry i przepiękne widoki.

Drogi na Słowacji niewiele różnią się stanem od tych w Czechach. Nawiasem mówiąc, stan czeskich autostrad, które pamiętamy z zeszłego roku, zniechęcił nas to jazdy przez Czechy i Austrię. Jadąc do Wiednia trafiliśmy na taką ilość zwężeń i robót drogowych, że nie chcieliśmy ponownie w to wchodzić, zwłaszcza że ten stan w Czechach utrzymuje się od bardzo długiego czasu. Z czystym sumieniem stwierdzam, że zdecydowanie bardziej wolę trasę przez Słowację.

Rzecz, która już mnie nie dziwi, ale niektórych może niemiło zaskoczyć, to ilość stacji benzynowych i dostęp do WC. Stacje benzynowe w Czechach czy na Słowacji nie są tak wypasione jak w Polsce, ich poziom nawet nie dorównuje do naszych znanych stacji z orłem czy z innym słoneczkiem. Masz potrzebę? Nie odkładaj jej na następną stację, tankuj na najbliższej i załatw swoje potrzeby, bo na kolejną szansę możesz czekać bardzo długo.

Jeśli za toaletę musisz zapłacić w automacie, to weź rachunek - zazwyczaj jest to bon na tą samą kwotę, do wykorzystania przy płatności za paliwo czy zakupie kawy. Na Słowacji obowiązuje euro, także drobne eurocenty z poprzednich wakacji bardzo się przydają.

Im bliżej w stronę granicy Węgier, tym bardziej płaski krajobraz rozciągał się wokół nas. Wsie i małe miasteczka z przedziwnymi klimatami. Najbardziej zdziwiła nas, i to dwukrotnie w  tej samej okolicy, sytuacja jak na zdjęciu poniżej: przystanki autobusowe i tuż przy nich stare cmentarze, bez ogrodzenia, stojące niemal przy drodze.

Czas na kawę za 1 euro i rogala francuskiego z czekoladą za 0,5 euro.  Ceny benzyny na Słowacji są sporo wyższe od cen w Polsce. Za litr benzyny na Słowacji zapłacisz średnio 1,3 euro w małej miejscowości (maj 2019). Kawa tu tańsza od benzyny, u nas jest na odwrót.

Witamy na Węgrzech o 15.40. Granicę przejechaliśmy w miejscowości Komarom. Przejście graniczne to piękny most na rzece. Obowiązujące ograniczenia prędkości na Węgrzech znajdziesz na zdjęciu poniżej. Na Węgrzech obowiązuje waluta forint. Mówiłam, że karta wielowalutowa, bez potrzeby otwierania kont w danej walucie może się przydać? Z czystym sumieniem polecam tą kartę.

Za litr benzyny w okolicy granicy zapłacisz 400 frt(maj 2019)

Jeśli myśleliście, że czeskie i słowackie nazwy są zabawne, to poczekajcie na węgierskie, to dopiero jest ubaw!

Droga nie jest już tak ładna i szeroka jak w pierwszej części trasy, widoki również, za to trasa jest w zasadzie pusta i mijamy nieliczne samochody na Węgierskich wsiach. Niestety zmieniła się też pogoda i teraz podróżujemy po całkiem chłodnych i pochmurnych Węgrzech. W drodze mijamy całkiem sporo przejazdów kolejowych, które niestety są wg mnie słabo oznakowane, bardzo łatwo przeoczyć znaki, aż tu nagle znajdujesz się na niestrzeżonym przejeździe, uważajcie na to.

Wsie na Węgrzech, przez które przejeżdżamy, wyglądają w zasadzie tak samo jak polskie. Zdecydowana większość z nich to główna ulica, z blisko zlokalizowanymi domkami i kościołem mniej więcej w środku ulicy, kilka sklepików, cmentarz i bocianie gniazdo (serio! takiej ilości bocianów w jeden dzień jeszcze nie widziałam). Większe wsie mają szkoły i małe parki z ławkami. To, co mnie urzeka na węgierskich wsiach to różnorodność i historia wypisana na domach, mam wrażenie że niektóre mają bardzo wiele do opowiedzenia, a my tak niewiele czasu aby je zauważyć.

Gdzie wynajmuję noclegi na wyjazdach?

Na start mam dla Ciebie 100zł zniżki na pierwszą rezerwację jeśli skorzystasz z mojego linka o tutaj.

Zdjęcia domów nie są tymi wybranymi z jakiegoś względu, po prostu te nadają się do pokazania, ze wszystkich, które zrobiłam z auta.

O godzinie 19.00 wjechaliśmy na chwilę (dosłownie 10 minut) na terytorium Słowenii, w zasadzie nieplanowanie, ale kolejny kraj zaliczony niestety… Niestety bo ten krótki odcinek przypłaciliśmy mandatem w wysokości 125 euro za 19 km przekroczonej prędkości. Na odcinku obok autostrady, na którym ani miasta ani ograniczenia do 50 nie widzieliśmy. Najwyraźniej to ulubiony odcinek policji, nawet nie wiemy kiedy do nas mierzyli i polowali na te 70 km na godzinę. Wiemy jedno, mandaty są tu koszmarnie drogie, nie polecam, 19 km kosztowało nas 500 zł, więcej niż koszt dojazdu do Chorwacji i powrót.

Jeśli chcesz wybrać trasę bez opłat do Chorwacji ze względu na płatne drogi, to nie polecam. Kup winiety na Słowację, Węgry, ewentualnie Słowenię czy Austrię i jedź autostradą, ponieważ jak doświadczenie pokazuje, chwila nieuwagi, a nawet totalnej nieświadomości że w polu obowiązuje 50 a nie 70 i bęc, płacisz jak za zboże. Przejechaliśmy aż do Słowenii bez kontroli, bez policji na drogach, ledwo w ogóle spotykaliśmy auta na Węgrzech, a tu taka niespodzianka. Wjechaliśmy do Słowenii w zasadzie tylko, aby zapłacić ten całkiem spory mandat (Boże Bożenko co to w PL trzeba narobić, aby taki dostać?!). Policjant nie miał taryfy ulgowej dla obcokrajowców etc. a strzelał z suszarki, które w PL są nielegalne… ale tu? Kto by się z nim kłócił po „slovensko” lub niemiecku? Nie my. Chociaż wymyślałam co mogłam, łącznie ze sprawdzaniem czy taryfa którą podał policjant jest prawdziwa.

19.30 witamy w Chorwacji! Na granicy Słoweńsko-Chorwackiej czekała nas kontrola, szczerze mówiąc, po mandacie który przed momentem dostaliśmy miałam już roztrzęsione ręce, patrząc jak słoweński policjant sprawdza na boku auta (nasze jest ok, ale mimo wszystko…). Kilka minut czekania, dwukrotna kontrola dokumentów i jesteśmy w Chorwacji, uf. Do celu, czyli do Zagrzebu została nam ponad godzina trasy.

Koszt benzyny w Chorwacji na jednej z pierwszych stacji, które spotkaliśmy to 10,14 / 10,21 kun chorwackich za litr. Radary w Chorwacji są niepozorne i bez uprzedzenia, nie dociskajcie niepotrzebnie gazu. Drogi piękne, równe, malownicze, aż chce się jechać dalej.

Koniec drogi do Chorwacji przywitał nas przepięknym zachodem słońca i wbrew prognozom pogody, bezchmurnym niebem. To chyba jedyne co pozwoliło mi w miarę szybko zapomnieć o mandacie ze Słowenii. Kiedy otworzyłam okno w samochodzie, to moją pierwszą reakcją było WOW jak to powietrze pachnie! Nie wiem, czy to zasługa aktualnie kwitnącego wszystkiego i wszędzie, czy po prostu urok Chorwacji, a może odmiana od ciężkiego węgierskiego powietrza, które pełne było pyłu, jak z kopalni odkrywkowej (mój mąż tego nie czuł, ja mam wrażliwe śluzówki, węch i te nosowe sprawy).

Dojazd do Zagrzebia jest bardzo przyjemny, o ile przyjemny może być wjazd do stolicy. Chorwaci jeżdżą bardzo, ale to bardzo ostrożnie, na drodze czujemy się z nimi bezpiecznie. W piątkowy wieczór centrum stolicy było mocno zatłoczone, czego można było się spodziewać, natomiast przez sobotę i niedzielę było już całkiem luźno, zarówno w ciągu dnia jak i wieczorem (za to z parkingami gorzej).

Droga do Chorwacji bez winiet i opłat:

  • Katowice (Polska)
  • Cieszyn (Polska-Czechy)
  • Cadca (Słowacja)
  • Zilina
  • Teplice
  • Rajec
  • Prievidza ?
  • Novaky
  • droga 64 Nitra
  • Skycov
  • 511 Vrable
  • Slepcany
  • Pavlov Dvor
  • Komarom
  • Kisber
  • Papa
  • Vid
  • 8 Egyhazashollos
  • 86 droga
  • Kalocfa
  • Lendava-Lendva (Słowenia)
  • Puscine (Chorwacja)
  • Luzan Biskupecki
  • Zagrzeb (droga z pominięciem autostrady)

„Postav se sen” i tak oto spełniliśmy kolejne podróżnicze marzenie.

Gdzie wynajmuję noclegi na wyjazdach?

Na start mam dla Ciebie 100zł zniżki na pierwszą rezerwację jeśli skorzystasz z mojego linka o tutaj.

Polecane posty:

  1. Jeziora Plitwickie Chorwacja 2019: cennik, zwiedzanie, trasy, noclegi. Przewodnik praktyczny po Jeziorach Plitwickich.
  2. Jak wynajmować przez airbnb? Czy airbnb jest bezpieczne i czy się opłaca?
  3. Atrakcje Wiednia na jeden dzień. Co warto zobaczyć w Wiedniu?
  4. Praga atrakcje na jeden dzień. Co warto zobaczyć w czeskiej Pradze?
Podsumowanie
Polska Chorwacja bez winiet i autostrad. Chorwacja autem.
Nazwa artykułu
Polska Chorwacja bez winiet i autostrad. Chorwacja autem.
Opis
Kierunek Chorwacja i wiele pytań wokół niej, którą drogę wybrać, czy warto omijać autostrady, czy może lepiej wykupić winiety i nie zastanawiać się nad alternatywą? Czy można dojechać do Chorwacji bez winiet?
Autor
Nazwa Autora
zamieszkali.pl
Logo Auora

Zniżki dla Ciebie!

Bilety do atrakcji na całym świecie

Arleta
autorka bloga zamieszkali.pl

Mam nadzieję, że ten post Ci pomógł. Udostępnij go, skomentuj, polub w social mediach. Na instagramie mam całkiem fajne zdjęcia z podróży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© Copyright 2019 - Arleta Adamska zamieszkali.pl - All Rights Reserved
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram