Jak wyglądają Święta Bożego Narodzenia na Teneryfie?

Z tym postem czekałam do „po świętach”, aby był bardziej kompletny, ale już wiem, że taki nie będzie. Dlaczego? Dlatego, że kulminacja świąt Bożego Narodzenia przypada na 5/6 stycznia- czyli na tzw. święto Trzech Króli. Jak zatem wygląda grudzień i grudniowa część świąt na Teneryfie? 

Przylecieliśmy na Teneryfę 29 listopada i w zasadzie od razu mogliśmy zauważyć, że zbliżają się święta. Ulice z każdym dniem „robiły się” bardziej kolorowe i bardziej świecące. W ciągu dnia bywaliśmy na plaży, a wieczorami wychodziliśmy do centrum aby poczuć tą świąteczną atmosferę. Kiedy miejskie termometry pokazywały +27 stopni C w południe, było to dla nas prawie niemożliwe! Dla miejscowych jest to normalne- tak jak u nas do niedawna normalny był śnieg i mróz w zimie. Czuliśmy się tak, jakbyśmy funkcjonowali w dwóch niezależnych, równoległych światach.

Co wieczór- niezależnie czy był to poniedziałek czy piątek, na ulicach spotykaliśmy grajków, kolędników, parady, oraz przeróżnych ulicznych artystów (oni niekoniecznie związani byli ze świątecznym klimatem). Każda restauracja oraz sklepy, podobnie jak w Polsce, mają swoją przynajmniej jedną (sztuczną) choinkę oraz dmuchanego mikołaja (ilość mikołajów nas zdziwiła- jest ich na prawdę dużo!). Jeśli słyszeliśmy muzykę- to zazwyczaj były to właśnie kolędy puszczane w restauracjach i centrach handlowych, lub grane na żywo. W oknach oraz na przeróżnych witrynach pojawiły się szopki- takie ruchome i takie tradycyjne z gipsowymi figurkami, a nawet takie, które wyglądały jak spore kukły, w oknach lokalnych mieszkańców. Palmy owinięto ledowymi listwami, a na drzewkach i pod drzewami znalazły się większe i mniejsze paczki- prezenty. Słowem- atmosferę świąt widać i słychać w Puerto de la Cruz przez cały miesiąc!

Z informacji, które wyczytałam na temat obchodów świąt Bożego Narodzenia na Teneryfie, potwierdziło się całkiem sporo.

W mieście na przełomie 1-2 tygodnia grudnia pojawiły się stoiska, na których można zakupić losy na loterię Bożonarodzeniową, która odbywa się krótko (2 dni) przed świętami. Kolejki chętnych na zakup losu bywały imponujące! Potwierdzamy- loteria istnieje!

Do połowy grudnia w naszym mieście była spora ilość turystów- głównie seniorów. Później nastała chwilowa cisza na dosłownie kilka dni- swoją drogą zastanawialiśmy, gdzie jest ten „szczyt sezonu”, który na Teneryfie zaczyna się w okolicach świąt i trwa do lutego/marca (tak, tutaj szczytowy sezon przypada właśnie w tych zimowych miesiącach, a nie w miesiącach wakacyjnych, ale średnia wieku jest dużo wyższa niż ta „letnia”). Długo nie czekaliśmy na odpowiedź- w wigilię na plaży Playa Jardin była największa liczba turystów, którą do tej pory widzieliśmy (nie, nie byli to miejscowi korzystający z luźnego dnia, ale bladzi lub czerwoni od słońca turyści). Sezon świąteczny i turystyczny rozpoczął się na dobre!

Skoro jesteśmy już przy wigilii- w zasadzie poza większą liczbą turystów, ten dzień na pozór niewiele różnił się od pozostałych. Mam tu na myśli to, że nie było tej otoczki zamyślenia, tajemnicy, którą czuć w powietrzu w Polsce (jak to pamiętam). Można powiedzieć, że jest to normalny dzień. Nie ma tej „nerwówki” i pośpiechu. Nieco więcej ludzi w sklepach, które otwarte były do godziny 7-8 wieczór tego dnia. Ludzie uśmiechali się jeszcze bardziej i więcej (tak to możliwe!) i życzyli wszystkim !Feliz Navidad! Nawet Pani z obsługi sklepu zrobiła sobie z nami selfie- sama chciała;)

Najbardziej interesuje Was pewnie, czy na naszym stole był barszcz i pierogi. Był barszcz- ale zaznaczam, że zrobienie go na Teneryfie to zadanie dla wytrwałych, tych którzy się nie poddają i odwiedzą każdy sklep w poszukiwaniu buraków. Były też pierożki/uszka z chorizo, hiszpańską kiełbasą. Kapusty i innych kiszonych tutaj nie uraczycie. Zamiast karpia prawdziwy atlantycki łosoś (smakowo nieco inny, mniej intensywny niż te, które jedliśmy w Polsce czy w Szwecji). Ze słodyczy obowiązkowo turrón- Rafał nazywa to „hiszpańską chałwą” i owszem te orzechowe przypominają słodką chałwę. W rzeczywistości jest to rodzaj nugatu (w prawie nieskończonej ilości smaków!). Z tradycyjnych deserów z mąki gofio zrezygnowaliśmy w święta- niekoniecznie nam smakują na tyle, aby się nimi zajadać. Ciast się tutaj nie piecze- kupuje się gotowe. Tak też zrobiliśmy, ale tylko dlatego, że aktualnie nie mamy piekarnika. Ubolewam tylko nad brakiem sernika, ale to już niedługo się zmieni- kiedy wymienimy mieszkanie bez piekarnika na mieszkanie z piekarnikiem (wtedy problemem będzie znalezienie odpowiedniego sera). Tyle o pysznościach.

Po kolacji wyszliśmy do centrum, na świąteczny spacer. Oczami wyobraźni widziałam te tłumy kolędników i ludzi- no i w wyobraźni pozostali. Ulice były praktycznie puste! W samiuteńkim centrum było dosłownie kilka otwartych restauracji- tych największych, i owszem były pełne turystów, ale bez przesady- po prostu wszystko inne było zamknięte, więc siedzieli w skupiskach. O ile dzień nie wskazywał na nic szczególnego, to wieczór nas zaskoczył tym spokojem, zupełnie niepodobnym do tutejszej mentalności.

Pierwszy dzień świąt, również był spokojny i świąteczny, ale miasto żyło już bardziej niż w wigilijny wieczór. Drugi dzień świąt w zasadzie jest tylko formalnością dla miejscowych. Otwarte restauracje, sklepy (od perfumerii po sportowe i obuwnicze), markety.

Świąteczny czas tutaj mocno miesza się z chęcią zaspokojenia turystów- którzy niekoniecznie świętują, a wyjechali właśnie aby od świąt uciec. Nasze odczucie jest jednak takie, że świętowanie z rodziną wygrywa- i to nas cieszy!

Potwierdziła się też wyczytana informacja o tym, jakoby miejscowi nie przykładali aż tak dużej wagi do tych dni- porównuję tutaj z naszymi polskimi tradycjami i obchodami. Z prezentami czeka się do 6 grudnia, dlatego też nie zauważyliśmy biegających za prezentami Hiszpanów. Nie było godzinnych kolejek w marketach (były zamknięte tylko 1 dzień), ogromnych zakupów (jakby świat się kończył) i prezentowego szaleństwa. Oznacza to w praktyce również to, że sklepy ciągle utrzymują świąteczny klimat i pakują zakupione rzeczy w opakowania prezentowe! Dziwne dla nas, jak to po świętach kupować świąteczny prezenty, prawda? W PL po świętach idziemy na wyprzedaże, a tutaj po prezenty.

Przez wszystkie te dni, w mieście odbywały się (i nadal odbywają- odsyłam na nasz fb) różnego rodzaju „fety”. Były parady, pokazy, koncerty, zawody sportowe, akcje charytatywne, zbiórki, występy lokalnych, tradycyjnych zespołów muzycznych. Informacje o tym co, gdzie i kiedy umieszczone są w kilku językach w centrum- więc jeśli za rok będziecie chcieli tutaj spędzić święta, to upewnijcie się, że nic ciekawego Was nie ominie.

Z niecierpliwością czekamy na kulminację świętowania- 5 i 6 stycznia. Zaraz po tej dacie rozpoczyna się karnawał- czyli to co miejscowi lubią najbardziej! Karnawał na Teneryfie jest drugim na świecie najbardziej hucznie obchodzonym karnawałem na świecie- zaraz po Rio! Wiedzieliście? Będziemy obchodzili go razem!

Czy spędzilibyśmy tutaj święta jeszcze raz? I tak i nie. Jedyny powód, aby nie spędzać świąt tutaj (lub gdziekolwiek indziej na świecie)- to rodzina, bo to z nimi chcemy spędzać kolejne święta niezależnie od tego, w jakim miejscu. Marzymy o wspólnych świętach w NY, ale czujemy w kościach, że jeszcze jedne święta bez rodziny przed nami.

Te święta były szczególne- nasze pierwsze tylko we dwoje i nasze pierwsze pod palmami w ciepłym kraju. Tak je zapamiętamy i życzymy każdemu takiej odmiany, chociaż raz w życiu!

zamieszkali.pl | Cyfrowi nomadzi | Praca zdalna | Najlepszy blog o Teneryfie

Arleta z zamieszkali.pl

właściciel firmy, grafik, designer

Jeśli spodobał Ci się artykuł, polub go proszę, udostępnij lub skomentuj poniżej.

Jeśli chcesz być na bieżąco, obserwuj nas w mediach społecznościowych i zapisz się na newsletter.

  • Maja Jusiak

    To jest właśnie ten dylemat – święta, a święta, czyli być z rodziną, czy odpoczywać 🙂 Kiedyś się skusimy na święta gdzieś pod palmą 😉

    • Dla nas to nie był wybór pomiędzy święta a święta, bo najważniejsze dla nas jest to CO świętujemy w tych dniach. Zdecydowaliśmy się na wyjazd w takim terminie akurat, bez opcji powrotu na święta z pełną świadomością tego, że spędzimy je inaczej i we dwoje <3 (choć mamy dużą rodzinę i świętujemy zazwyczaj w liczbie 15+… w stylu amerykańskiego filmu… więc była to dla nas odmiana!). Polecam wypróbować i połączyć z odpoczynkiem:)

  • Agata Rezner

    czyta się Ciebie z przyjemnością 🙂 a przy okazji wiele można się dowiedzieć 🙂

    Będziecie mieli kiedyś co wspominać 🙂 fajna sprawa, w prawdzie nie dla wszystkich…
    ale masz rację wystarczy trochę odwagi i zaparcia i można wszystko…

    • Dziękuję! To prawda, że nie dla wszystkich- ale tylko dla tych, którzy tak chcą po prostu 🙂

  • Ewa

    Pięknie opisałaś te świąteczne dni jednak w całej Hiszpanii obowiązuje tylko jeden dzień Świąt Bozego Narodzenia, drugi dzień to już normalny dzień pracy, buraki mozna kupić na targach z warzywami i owocami w sklepach raczej cięzko, kapustę kiszoną w markecie Hermusa (w puszkach) a ogórki kiszone jedynie w Polskim i rosyjskim sklepie, nie wiem jak tam na pólnocy, południe posiada taki sklep i jest sporo polskich produktów. To tak tylko odnośnie kilku faktów, jednak całe podejście do Świąt jest zupełnie inne niż dla nas Polaków, prawdziwe zabawa i świętowanie rozpoczyna się dopiero podczas karnawału, bo nawet Nowy Rok jest tutaj jakby to była najnormalniejsza noc w roku, w wiekszości cisza i spokój.

    • zgadza się 🙂 na północy nie mamy polskiego sklepu, ale kiszona kapusta jest w Dino, niedawno to odkryłam 🙂 pozdrawiam!

  • przemek

    Hej. Tradycyjne desery z mąki gofio … masz może jakieś przepisy jak zrobić takie desery ?

  • niestety sama nie robiłam, nie mam sprawdzonych przepisów, ale w sieci można znaleźć sporo pomysłów na takie desery, tylko mąkę gofio trzeba mieć 🙂

  • Patinka

    Część. Pisze ponieważ pierwszy raz lecimy z mężem i dziećmi na Teneryfę i to właśnie w okresie Świąt B.N. Będziemy w południowej części wyspy (Golf del Sur). Chciałam się Ciebie spytac czy byś umiała mi doradzić sprawdzone restauracje w której byśmy mogli spędzić Wigilie i 1 dzień Świąt?? Oczywiście nie oczekujemy typowej Polskiej kuchni. No i czy trzeba i ile wcześnie robic rezerwacje?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Pozdrawiam Pati

    • Cześć, odpowiedziałam w wiadomości na instagram 🙂

      Mieszkałam w innym mieście, na hotelowym południu byłam sporadycznie więc nie polecę nic niestety z tamtejszych knajpek. Na północy w każdej restauracji dobrze zjesz, bo mieszkają tam lokalsy. Na południu nie wiem, może być różnie bo to głównie dla turystów miejsce. My spędziliśmy święta w swoim mieszkaniu na Teneryfie. Musisz podzwonić po tych restauracjach najlepiej i popytać 🙂

  • Mieszkam na Teneryfie i potwierdzam to co napisałaś. Świeta tu są obchodzone inaczej niz w PL. Kanaryjczycy czekają na Świeto Trzech Króli a potem oczywiście na Karnawał. Co do buraków to w mercadona jest ich pod dostatkiem, a polski ser dostać można w polskim supermarkecie. Mysle, że można do wszystkiego się przyzwyczaić także to Świąt na Teneryfie. Pozdrawiam.

    • tak, buraki kupiliśmy ostatecznie chyba w Lidlu (a może w mercadonie, nie pamietam już) za serem nie tęskniliśmy za bardzo (nie przepadam) i ogólnie my z tych, którzy przystosowują się do miejsca i kupują lokalne produkty, także nigdy nie byliśmy w polskim sklepie nawet 🙂

      święta zdecydowanie wolimy z rodziną w Polsce, ale od stycznia może wrócimy na Teneryfę na jakiś czas ponownie 🙂

      pozdrawiam!

Zapisz się na inspirujący newsletter :)

Praca zdalna i podróże to Twoje marzenie? Potrzebujesz inspiracji, wiedzy lub motywacji do działania? Daj nam znać, pomożemy!

FreshMail.pl