Jak zamieszkali(śmy) w Izraelu

Od ponad 2 tygodni jesteśmy w Izraelu, a ja dopiero teraz mam chwilę aby Wam o tym „opowiedzieć”. Czas się tu nie zatrzymał. Wręcz przeciwnie, biegnie tak szybko, jak nigdzie dotąd. 

Informacje o kolejnej destynacji trzymaliśmy dla siebie do ostatniej chwili, sporo część z Was pyta jeszcze o Teneryfę i o to „co się stało”, że wyjechaliśmy. Ano nic- taki był plan. Teneryfa na wstępnie 3 miesiące z perspektywą przedłużenia do 6ciu. Nie było wtedy planów na kolejne wyjazdy w tym roku, byliśmy całkowicie otwarci na to co będzie się działo.

Szczerze myśleliśmy o przedłużeniu pobytu na wyspie do kolejnej jesieni, lub powrocie do Polski na około pół roku.  Ostatecznie w lutym zdecydowaliśmy, że nie przedłużamy najmu mieszkania i wracamy w lipcu do Polski.  Kompletnie nie  myśleliśmy wtedy o innych miejscach, no może poza Tajlandią, która od 4 lat czeka na naszej liście. Długo, bo tak to bywa, że nawet jeśli mamy swój plan, to w życiu pojawiają się okazje, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Dokładnie tak było z wyjazdem do Izraela. Izrael przyszedł do nas dokładnie dzień po tym, jak podjęliśmy decyzję o powrocie z Teneryfy.

Okazja, okoliczności, możliwości i znajomości, zbiegły się w odpowiednim czasie i dokładnie tak znaleźliśmy się w Izraelu. To nie jest przypadek. Nie myśl, że mamy większe szczęście i możliwości niż Ty czy inni. Każdy ma takie same, z tym że jedni je dostrzegają, szukają ich i wykorzystują je, a inni ich unikają, z różnych powodów. Najczęściej jest im dobrze tak jak jest, nie ma w tym niczego negatywnego, dopóki nie zaczynają porównywać się z innymi i usprawiedliwiać tym, że „inni mają możliwości i im się udaje”. Nie masz możliwości? To je stwórz. I otwórz oczy. Nie jesteś kimś gorszym. Nie, nie jest to proste ani szybkie.

Podjęliśmy decyzję, a zaraz za nią przyszła kolejna. Izrael nie jest łatwym krajem, dlatego decyzja też nie była łatwa. Radość, euforia, szczęście. Czuliśmy się tak, jakby ktoś otworzył nam tajne przejście, a za moment śledziliśmy informacje o tym, jak wygląda sytuacja w kraju. Tuż przed naszym wylotem, w czerwcu zrobiło się całkiem groźnie w Tel Avivie. Na szczęście wtedy było już za późno na myślenie i zastanawianie się, chociaż zawsze mogliśmy zrezygnować, nie zrobiliśmy tego, bo strach zawsze ma tylko wielkie oczy. Bardziej niż fakty i zdarzenia, stresowali nas znajomi, którzy nabierali wody w usta i przybierali minę jak na ostatnim pożegnaniu, aby chwilę później wydusić z siebie „ale tam teraz jest wojna, nie? zamach był w Tel Avivie, jest niebezpiecznie”.

Szczerze? Powiem Ci teraz coś w sekrecie, co usłyszałam przy pierwszym posiłku tutaj, zaraz po przylocie. Izrael to wojsko. To państwo samo w sobie jest jedną wielką armią. Większość ludzi wokół Ciebie to byli, obecni lub przyszli żołnierze. O tym, że służba wojskowa jest obowiązkowa dla wszystkich, zaraz po szkole średniej, nie muszę chyba wspominać? Każdy wie jak się zachować, każdy na odruch w sytuacji zagrożenia, nie ma czasu na panikę, a ewentualni zamachowcy są łapani na miejscu (o ile przeżyli). Teraz wyobraź sobie, jak to wygląda, kiedy cokolwiek złego dzieje się w Europie. Panika, chaos i „nieznani sprawcy”.

Swoją drogą 19 latkowie z karabinami, niekoniecznie budzą poczucie bezpieczeństwa, ale nasze granice zaufania do ludzi i miejsc rozciągają się bardzo mocno w tym kraju.

Mieszkamy i jesteśmy tutaj na zupełnie innych warunkach niż do tej pory. Z jednej strony jesteśmy zupełnie niezależni, nie zobowiązuje nas żaden pisemny kontrakt, a z drugiej strony przyjęliśmy na siebie pewne zobowiązania, w zupełnie innym, nowym dla nas obszarze. Zobowiązania, które mogą otworzyć kolejne tajne przejścia, a nawet kilka. Widzimy możliwości, o które nie otarlibyśmy się jeszcze przez długi czas, gdyby nie to, że wykorzystaliśmy okazję, zaryzykowaliśmy, włożyliśmy czas, pracę i serce w kilkuletnią znajomość, na poziomie osobistym i biznesowym, kompletnie nie wiedząc jak się ona rozwinie. Jest to zaskoczeniem dla nas wszystkich.

Wniosek? Możesz mieć na prawdę wiele i całkiem nieźle sobie radzić w życiu, ale bez odpowiednich ludzi wokół siebie niewiele zdziałasz, niewiele osiągniesz. Nie bądź samograjem. Jeśli ktokolwiek lub cokolwiek jest warte Twojego czasu, to właśnie drugi człowiek. Pamiętaj, że co siejesz to zbierasz. Warto siać dobrze rzeczy! 🙂

*Aha. Ten dziki kraj, do którego jechaliśmy jako mięso armatnie w oczach wielu naszych znajomych,  okazał się w rzeczywistości całkiem cywilizowany. Jak widać nadal żyjemy, mamy się całkiem dobrze, zdrowo i bezpiecznie.

zamieszkali.pl | Cyfrowi nomadzi | Praca zdalna | Najlepszy blog o Teneryfie

Arleta z zamieszkali.pl

właściciel firmy, grafik, designer

Jeśli spodobał Ci się artykuł, polub go proszę, udostępnij lub skomentuj poniżej.

Jeśli chcesz być na bieżąco, obserwuj nas w mediach społecznościowych i zapisz się na newsletter.

  • Super! Powodzenia 🙂

  • Marta Mikulska

    Jesteście wspaniałą życiowo – podróżniczą inspiracją! 🙂
    Jak zawsze z ciekawością śledzimy Wasze przygody!
    Pozdrowienia z Warszawy! :*

    • dzięki kochana :* a w tej Warszawie to jeszcze razem pomieszkamy 😉 pozdrawiamy gorąco!

  • Izrael to najwspanialszy kraj na Ziemi! najpiękniejsze miejsca, najlepsi ludzie i ich historie. wiele bym dała za to, żeby tam trochę pomieszkać, ale niestety – bez pochodzenia żydowskiego otrzymanie pozwolenia na pracę jest praktycznie niemożliwe, a mimo, że jestem freelancerem i niby mogłabym sobie tam pojechać na 3 miesiące jako turystka, niestety nie dam rady się tam utrzymać zarobkami polskiego rzędu. powodzenia!

    • Cześć, zgadzam się z Tobą w 100%.
      Tak nam się poukładało, że koszty życia mamy dość „ograniczone” tutaj, więc dzięki Bogu nie martwimy się o nasze polskie zarobki i izraelskie ceny, które czasem zwalają z nóg (też pracujemy głównie dla polskich klientów, rozumiemy doskonale o czym piszesz). Pozdrawiamy gorąco! 🙂

  • The Blond Travels

    Nigdy nie byłam w Izraelu. Wygląda na piękny kraj i na pewno ma dużo do zaoferowania. Poznałam za to Izraelczyków w Tajlandii. Fajni, bardzo zrozrywkowi ludzie. Jedyne czego u nich nie lubię to ich chwalenie się wojskiem. Jako pacyfistkę mnie to po prostu razi. Za każdym razem jak się chce z nimi porozmawiać o Izraelu, temat wojska prędzej czy później się pojawi, a każdy z nich chwali je dokładnie tak samo, jakby tam przeszli niezłe pranie mózgu…Ot, takie moje przemyślenia 🙂 Mam nadzieję, że niedługo poczytam o waszych przygodach.

    • Tutaj nikt się nie chwali, wręcz przeciwnie- każdy był lub będzie w wojsku, także nie ma czym się chwalić 🙂 jak patrzę na tych młodych to jest to obraz przeciwny do tego, który reprezentują poza swoim krajem (czasem budzi współczucie). Tak to prawda, że mają ciężko, ale to wynika bardziej z sytuacji tego kraju, chociaż może im ktoś mózgi pierze 😉 najczęściej po wojsku wyjeżdżają właśnie do Tajlandii lub Ameryki aby się wyszaleć, odstresować, rozluźnić, a później wracają do kraju- na studia lub do pracy.

Zapisz się na inspirujący newsletter :)

Praca zdalna i podróże to Twoje marzenie? Potrzebujesz inspiracji, wiedzy lub motywacji do działania? Daj nam znać, pomożemy!

FreshMail.pl