Mieszkanie na (nie)swoim

Zdarzyło się nam, że zostaliśmy nazwani bezdomnymi. Tak. Właśnie to skłoniło mnie, aby nieco o tym napisać. Nie o bezdomności, ale o nie posiadaniu własnych ścian. Ludzie są różni. Różnie określają i przeżywają podobne sytuacje. Dla jednych wynajem to codzienność, dla innych głupota, a jeszcze inni nie wyobrażają sobie nie mieć 4 ścian na własność, bo czuliby się właśnie… bezdomnymi.

My należymy do tych, którym wynajem daje możliwości, jakich nie daje inna forma „mieszkaniowa”. Mam nadzieję, ze uda mi się przybliżyć Wam temat mieszkania z naszej obecnej perspektywy. Poniżej kilka zagadnień, z którymi musieliśmy się zmierzyć.

Wynajem jest droższy, niż zakup mieszkania.

Tutaj pewnie część się zdziwi, ale taka jest prawda. Wynajem mieszkania nie jest dla tych „bez kasy”. Licząc średnią ratę kredytu za zakup mieszkania, i porównując z czynszem + odstępne za wynajem wychodzi na to, że taniej byłoby płacić za swoje i za jakiś czas, cieszyć się w pełni własnymi ścianami*…  Dlatego też, część osób określa wynajem jako głupotę, bo przysłowiowo spłacamy komuś kredyt, ale…

*piszę tu z własnych doświadczeń

Wynajem to możliwości. 

Dlaczego tak? Dlatego, że bez wkładu własnego możemy mieszkać gdzie chcemy, na ile chcemy, i przede wszystkim dobrać gotowe mieszkanie do swoich potrzeb. Niezwykle mobilna i elastyczna forma mieszkania!

Jeśli po jakimś czasie stwierdzam, że to nie jest miejsce dla mnie (bo są rzeczy o których nie wiesz, zanim nie zamieszkasz w danym miejscu) to pakuję walizkę  i już mnie nie ma, nie ma też ciągnących się zobowiązań, które często przykuwają ludzi do miejsca.

(nie) Żyjemy na walizkach.

I tak i nie. Mamy garderobę (nie szafę!), jakiej nie ma większość naszych znajomych- więc na walizkach nie żyjemy!

Prawdą natomiast jest to, że nasze rzeczy mieszczą się w walizkach. Nam bardzo podoba się ten minimalizm. Oduczamy się gromadzenia i zostawiania rzeczy „na później”, oduczamy się oszczędzania rzeczy i po prostu ich używamy, nie przywiązujemy się do przedmiotów. Dla niektórych ten etap jest nie do przejścia… my wiemy, że po przejściu daje poczucie swobody i niezależności. Mamy XXI wiek, wszystko możesz kupić wszędzie (no prawie), nie potrzebujesz piwnicy, jak Twój ukochany dziadek, aby przetrwać.

Kilka dni temu powiedziałam do mojego męża, że niezmiernie cieszy mnie to, czego uczy nas taki sposób bycia- w naszym domu (tym, który maluje się gdzieś w naszej wyobraźni) nie będzie ani jednej zbędnej rzeczy, ani jednego grata, straszydeł z przeszłości- będzie to, co jest potrzebne.

Niepewność i stres na „nieswoim”.

To zależy od człowieka i sytuacji w jakiej się znajduje, od reakcji na zmiany i tego czy je lubi (cóż, 99% ludzi nie znosi zmian, dlatego woli dalej narzekać niż coś zmienić w swoim życiu). Dla nas nagłe wypowiedzenie umowy wiąże się ze spakowaniem owych kilku walizek, ewentualnym pomieszkaniu przez kilka dni w hotelu, aż do momentu znalezienia mieszkania, które będzie dla nas odpowiednie. Nie polecam meblować ani remontować na wynajmie, wtedy może być więcej stresu przy nieoczekiwanym  wypowiedzeniu;)

Nie czas i miejsce na własne ściany.

Mówię o NAS, w obecnej chwili. Jedyne w czym upatrujemy plusa na teraz to to, że między kolejnymi wyjazdami mielibyśmy gdzie się zatrzymać i czuć swobodnie. Podobno w domu zawsze najlepiej. Znacie to skądś? My jeszcze nie:)

Własne ściany nie mogą być marzeniem (ostatnim).

Ten ostatni punkt jest w zasadzie z dedykacją dla tych, którzy z politowaniem patrzą na wszystkich wynajmujących (o ile do niego dobrnęliście, jest cień szansy na zmianę myślenia). Widziałam sporo osób, które osiągając upragnione ściany, powoli zapadają się w kanapach lub fotelach, ten proces postępuje i zdaje się być nieodwracalny. Nie zrozumcie mnie źle, ale patrząc realnie, to tak w zatrważającej większości jest! Niestety własne ściany, to w naszym społeczeństwie najczęściej szczyt marzeń, a po jego spełnieniu już nic nie ma… oprócz pracy i wakacji raz w roku. Smutne i niestety prawdziwe spojrzenie na rzeczywistość.

Można rzecz, że „taki mamy klimat”, ale NIE! To zależy tylko od Ciebie, czy twoje M Cię ograniczy i skończy z Tobą na kanapie (jakkolwiek to brzmi) czy też stworzysz miejsce do rozwoju dla siebie i swoich bliskich!

O tym jak wybieramy mieszkanie, czym się kierujemy i jak miejsce, w którym mieszkamy na nas wpływa, jak może nas rozwijać, napiszę kolejnym razem. Będziecie zaskoczeni – tego jestem pewna. Uchylę tajemnicy- zaczęłam w styczniu br. malować obrazy! Ja, inżynier. Te obrazy pojechały ze mną do Sejmu RP w kwietniu. Nadal jak o tym wspominam, to ledwo w to wierzę! I to jeszcze nie wszystko…

Nie ograniczajcie się do ścian. Twórzcie przestrzeń wokół siebie! 

zamieszkali.pl | Cyfrowi nomadzi | Praca zdalna | Najlepszy blog o Teneryfie

Arleta z zamieszkali.pl

właściciel firmy, grafik, designer

Jeśli spodobał Ci się artykuł, polub go proszę, udostępnij lub skomentuj poniżej.

Jeśli chcesz być na bieżąco, obserwuj nas w mediach społecznościowych i zapisz się na newsletter.

Zapisz się na inspirujący newsletter :)

Praca zdalna i podróże to Twoje marzenie? Potrzebujesz inspiracji, wiedzy lub motywacji do działania? Daj nam znać, pomożemy!

FreshMail.pl