Praca z domu. Moje niezbędniki w pracy zdalnej.

Arleta zdjęcie

Arleta - autorka bloga zamieszkali.pl

Na końcu postu czekają na Ciebie zniżki na podróże. 

Praca z domu to mój chleb powszedni. Moja codzienność. Codzienność, która kilka lat temu była czymś kompletnie dziwnym, niespotykanym. Nie twierdzę, że dzisiaj to norma, ale dla wielu home office stał się miłym dodatkiem do korporacyjnej pracy. Nie dziwi już tak bardzo obecnych młodych dorosłych. Starsi dorośli niekoniecznie rozumieją tę ideę i możliwości, nie urodzili się z telefonem w ręce, a internet pojawił się, kiedy ich życie było już mniej więcej zdefiniowane pracą i rodziną. Jestem z pokolenia przejściowego - lubię to tak nazywać. Pamiętam bardzo dobrze świat bez internetu i telefonu komórkowego, pierwsze rozmowy przez telefon stacjonarny, a także te z budki telefonicznej na kartę. Internet pojawił się kiedy byłam mniej więcej w gimnazjum. Na modem. Rzutem na taśmę, będąc już na studiach, skorzystałam z możliwości które stworzył. Można powiedzieć, pierwsze pokolenie ludzi pracujących w 100% przez internet, od pierwszej pracy, z dowolnego miejsca na świecie, w podróży, z domu, to moje pokolenie.

Ok. Po tym wstępie przejdźmy do konkretów, a o możliwościach pracy przez internet i jej postrzeganiu napiszę innym razem obszerniej. Dla zainteresowanych, na blogu znajdziecie post pół-żartem (ale całkiem serio) o mitach pracy zdalnej

Bariera przejścia w tryb pracy z domu, jeśli nigdy wcześniej się tego nie robiło, jest prawdziwym wyzwaniem. Aktualna sytuacja na świecie nie dała wyboru ani pracownikom, ani pracodawcom. Jednocześnie coś, o czym wielu pracowników etatowych marzyło, stało się możliwe z dnia na dzień. Praca z domu, z własnej kanapy, w dresie, z ulubionym kubkiem kawy. 

Funkcjonowanie firm zaczęło zależeć od pracowników zamkniętych w domach, często z rodzicami, partnerami, współlokatorami, dziećmi. Okazało się, że nie jest to ta bajka, o której marzyliśmy. Po kilku dniach, internet zalały komentarze o tym, jak bardzo chcemy wrócić do biura, jak bardzo praca z domu nas rozczarowała. Finalny efekt tej zmiany, która przewidywana była w futurystycznych artykułach na “za kilka lat”, dopiero poznamy. Ilu z nas pozostanie przy pracy w biurze, ilu przestawi na pracę zdalną, a ile firm zachęconych zmniejszeniem kosztów, zdecyduje się na zdalnych pracowników na stałe. Zobaczymy.

Słowa, które usłyszałam podczas ostatniego spaceru w parku, nie pozostawiają jednak złudzeń. Praca zdalna nie jest obrazkiem z pinteresta. To kawał trudnej roboty, do której trzeba się odpowiednio przygotować, nastawić, dostosować, a nawet całkowicie zmienić myślenie o pracy i własnym mieszkaniu. Co usłyszałam? A proszę:

Mam już dosyć tej pracy zdalnej, pracuje 24 godziny na dobę. Świątki piątki i niedziele. Nawet w majówkę siedziałam!

Moja bezrefleksyjna myśl w tamtym momencie to:

Welcome to my world.

Będę opierała się na własnych doświadczeniach, podpowiem co ułatwia mi pracę zdalną z domu. Oczywiście nie od razu Rzym zbudowano, do większości z tych rzeczy dochodziłam stopniowo. Część będzie bardzo oczywista, ale dla mnie nie zawsze tak było  np. nie akceptowałam krzeseł biurowych, ale kręgosłup się o nie upomniał w swoim czasie. Zaczynamy, jeśli nadal masz ochotę zacząć pracować z domu na dłużej!

Sprzęt czyli komputer do pracy zdalnej

Najbardziej podstawowa i oczywista kwestia. Trzeba mieć na czym pracować. Urządzenie z podłączeniem do internetu, to dla mnie najważniejszy punkt. Internet ma być szybki i niezawodny. Sprzęt to już dużo bardziej zaawansowana sprawa. Zaczęłam pracę na swoim poczciwym laptopie  z systemem ‘95 czy ‘98, pracując na nim przez pierwsze 3 lata. Sprzęt dawał radę z pierwszymi, mało zaawansowanymi zleceniami na strony www oraz grafikę. Jednocześnie wymagał ogromu uwagi, systematycznego “sprzątania” dysków, formatowań i tych wszystkich innych spraw, które zabezpieczały przed utratą danych i “zamulaniem” systemu. 

Przed końcem studiów wymieniliśmy sprzęty na MacBooki. Pracujemy na nich do dzisiaj, nieprzerwanie przez 7 lat! Dlaczego o tym wspominam? Dlatego, że zaoszczędziło mi to ogromu pracy i nerwów, które miałam pracując na innych sprzętach i systemach. Przez 7 lat nic się zawiesiło, żadna praca nie została utracona, żadne pliki ani dane nie zniknęły. Zero formatowania, zero problemów systemowych. Zero wirusów. Zero zamulania. Szybkość działania tego sprzętu to jest mistrzostwo.

Praca na tych sprzętach to czysta przyjemność i nie wyobrażam sobie powrotu do innego systemu. Nie namawiam, ale jeśli cenisz sobie komfort pracy, to przemyśl to na jakim sprzęcie i systemie pracujesz, czy Ci w pełni odpowiada - to jest najważniejsze. Jeśli jesteś na początku drogi do pracy zdalnej, to oczywiście pracujesz na tym czym aktualnie dysponujesz, ale dobry sprzęt powinien być Twoją pierwszą, najważniejszą inwestycją.  

Kalendarz, planer, lista zadań, mapa myśli i co tylko

Pod tym względem jest totalnie analogowa. Do tej pory nie przekonałam się do kalendarzy cyfrowych, chociaż prób było wiele, i co jakiś czas sprawdzam, czy tym razem zaskoczy. Kalendarze, planery, listy zadań i mapy myśli to moje niezbędniki, które pomagają mi uporządkować i rozplanować pracę. Pracuję z nimi na co dzień, zazwyczaj leżą obok mojego komputera, aby były zawsze pod ręką. 

Osobiście preferuję planer z kalendarzem (taki typowy Bullet Journal), który sama tworzę według moich potrzeb. Rozpiska miesięczna, tygodniowa, miejsce na notatki i poszczególne zadania w danym dniu, to u mnie podstawa. Dzięki temu kontroluję, czy idę w dobrą stronę, jak stoję z realizacją zadań i czasem. Lubię mieć te kwestie w ryzach.

Mapa myśli to wyjątek, który mam w wersji online. W sieci znajdziecie sporo programów do tworzenia takich map, wybierzcie swój ulubiony. Zapisuję tu rzeczy, plany, pomysły, które przychodzą mi do głowy, mają potencjał, ale niekoniecznie jest to odpowiedni czas na ich realizację. Zapisuję to wszystko, próbując ubrać w logiczną całość (czasem się nie da i zapisuję luźne wersje). Wiele z tych diagramów po kilku miesiącach okazało się w 100% trafionymi pomysłami, które podpowiadała mi intuicja, a dopiero kiedy był odpowiedni czas, zaczęłam je realizować i do nich wracać (gdybym ich nie zapisała, to poszłyby w niepamięć!). To trochę jak z puzzlami. Na początku nic nie pasuje, ale po złożeniu kilku zaczynasz widzieć dany element, intuicyjnie wiesz że to cząstka większej całości i będzie moment, kiedy wszystko się połączy. Tutaj zachęcam Cię do zapisywania nawet tych najbardziej odlotowych pomysłów, bo za jakiś czas może się okazać że były trafione, pojawiły się odpowiednie osoby, umiejętności i czas na ich realizację. Niezapisane pomysły znikają, dlatego warto mieć pod ręką taką mapę myśli. Sprawdzi się zwłaszcza przy kreatywnej pracy, pracy projektowej.

Zapisane rzeczy pozwalają nam spojrzeć na nie z innej perspektywy. Tworzą miejsce na nowe połączenia i rozwiązania w naszych myślach, kiedy je przelejemy w inne miejsce.

PS. Bardzo lubię ten moment, kiedy wracam do swoich map, czy planera po kilku tygodniach, a nawet miesiącach. Lubię wiedzieć postępy, to jak zrealizowały się zapisane na papierze cele, które w momencie pisania nieraz wydawały się nierealne. Ma to też drugą stronę medalu. Możemy zobaczyć czego nam zabrakło, gdzie polegliśmy, co możemy poprawić i nad czym popracować w przyszłości. 

Tablica suchościeralna

To jeden z ulubionych gadżetów, który wykorzystujemy do twórczego myślenia, planowania, kiedy prowadzimy burzę mózgów (zwykle we dwoje). Pomaga szybko zanotować rzeczy w kreatywny sposób. Lubię rysować wykresy, łączyć słowa strzałkami, zakreślać. Zapisujemy szybkie wyliczenia, rzeczy do zrobienia na dziś, przypinamy dokumenty magnesami. Bardzo pomocna rzecz, zwłaszcza dla wzrokowców!

Nasza tablica jest dość duża, dwustronna. Kupiliśmy ją na allegro.

PS. Ta tablica to też lubiana rzecz przez dzieci znajomych, którzy nas odwiedzają. O dziwo, nasze mało "dzieciowe" na pierwszy rzut oka mieszkanie, w praktyce jest bardzo twórczą przestrzenią dla nich.

Podkładka pod laptop 

Praca z łóżka, kanapy, fotela. Słowem z komputerem na kolanach. Stoliki i podkładki pod komputer to w zasadzie żadna nowość, ale nigdy nie trafiłam na odpowiadający mi model. Stawiałam stosy poduch, kocy, książek (aby komputer się nie przegrzał na tych poduchach). Do czasu. Znalazłam swoją wymarzoną podstawkę do pracy z komputerem na kolanach, która łączy w sobie miękką poduchę i twardą podkładkę. Niepozorną podkładkę znalazłam w IKEA. Zabieram ją ze sobą wszędzie, gdzie potrzebuję popracować poza domem. Waży niewiele, a uchwyt pozwala na wygodne noszenie (raz nawet pomylono ją z torebką). 

W domu używam jej codziennie, zawsze kiedy nie siedzę “biurowo”. Sprawdza mi się również, kiedy używam komputera dla rozrywki. Komputer nie przegrzeje się, nie utonie w pościeli podczas oglądania filmu.

Komfort pracy na duży plus! Poducha przyjemnie dopasowuje się do naszych kolan, a po roku używania potwierdzam, że wypełnienie nie ubija się. Ergonomiczny kształt pozwala mi na wygodne trzymanie dłoni i nadgarstków na podstawce, co jest bardzo ważne, kiedy pracuję kilkanaście godzin. Żadna inna podkładka i stolik nie zapewniły mi takiej funkcji.

To nie jest sponsorowany post (chociaż Ikei w nich sporo). Uwielbiam ten produkt i szczerze polecam wszystkim. Nawet jeśli korzystasz z komputera tylko dla rozrywki. Polecam wypróbować przy najbliższej wizycie w sklepie. A i najważniejsze - kosztuje grosze.

Mój mąż korzysta z innej ikeowskiej podstawki, takiej klasycznej.

PS. Można dodać jej inne zastosowania - od podstawki pod jedzenie, po czytanie książki i pisanie. I’m just saying.

Wygodne krzesło

Krzesło biurowe to rzecz, do której musiałam “dorosnąć”. Po kilku miesiącach swobodnej pracy, w mało zdrowych dla kręgosłupa pozycjach, zaczęłam odczuwać dyskomfort tej części ciała. Moje plecy upominały się o porządne krzesło, a przynajmniej o zdrowszą pozycję przy pracy siedzącej. Niestety jestem z tych osób, które zrobią wszystko, aby ominąć biurko. Bardzo opornie podchodziłam do tego tematu. Dodatkowo trudno było zadbać o dobre krzesło, kiedy często się przeprowadzaliśmy, mając ze sobą jedynie podróżne walizki. Tutaj z pomocą przychodzą miejsca przygotowane pod freelancerów. Dzisiaj możemy popracować np. w galerii, w specjalnie przygotowanym pomieszczeniu lub w kawiarniach, które zaczęły otwierać się z nastawieniem na osoby z komputerem. Instytucje kulturalne, biblioteki, a nawet muzea zapraszają za darmo. Opcją jest też skorzystanie z biura na godziny, lub coworkingów.

Na dzień dzisiejszy są dni, w których od wstania z łóżka już wiem, że jedyna możliwa opcja pracy dzisiaj to moje ulubione krzesło i nawet nie spojrzę na kanapę. Chociaż na kanapie najbardziej lubię pracować, mimo wszystko. Krzesło każdy musi dopasować do swoich preferencji. Mój mąż wybiera kompletnie inne krzesła od tych, które wybieram ja. Obecnie pracujemy na krzesłach z Ikea od kilku miesięcy.

Zauważyłam też, że moja produktywność, kiedy siedzę na krześle jest zupełnie inna od tej, kiedy siadam na kanapie. Na krześle pracuję w większym skupieniu, nie kręcę się co kilka minut (chociaż wstaję co kilkadziesiąt, aby się przespacerować po mieszkaniu, odprężyć oczy i ciało). Kiedy pracuję nad czymś ważnym, od razu wybieram opcję krzesło+biurko. Również przy pracy z dziedziny graficznej nie widzę innej możliwości - potrzebuję dobrego podparcia rąk, stabilnego ustawienie komputera i siebie oczywiście. Wbrew pozorom nasze ciało dużo bardziej zmęczy się, kiedy będziemy pracować z miękkiej kanapy, niż kiedy zapewnimy mu odpowiednie krzesło i stabilną pozycję.

Biurko / stół

Napisałam już o krześle i jego zaletach, mimo wszelkiego oporu ludzkiej materii. Spodziewam się, że ten opór u osób, które z tąpnięciem rzuciły korpo, może być jeszcze większy. W końcu praca z domu i bycie freelancerem miało oznaczać, że od teraz pracujemy z kanapy, z łóżka, na leżaku, pod palmami, z plaży, ewentualnie z hipsterskich kawiarni. Nope. Ale to mitach pisałam tutaj.

Biurko, a także stół i jakikolwiek inny rodzaj powierzchni płaskiej, który spełnia taką funkcję, to mebel nieodłączny od krzesła. Zanim w naszym mieszkaniu pojawiło się regulowane biurko, kupiliśmy stół, który spełnia funkcję jadalnianą oraz biurową. Jest na tyle duży, że nawet kiedy jest na nim mój komputer, telefon, nieodłączny dzban herbaty i planer, to druga połowa jest pusta - w sam raz na drugą osobę lub posiłek. Gdybym nie pracowała z domu, lub miała osobne pomieszczenie na biuro, to pewnie kupilibyśmy mniejszy, okrągły stół jadalniany. Na etapie wyposażania mieszkania myśleliśmy od razu o multifunkcyjności naszych mebli, ale to tym w innym poście.

Przy wyborze stołu i biurka zwróć uwagę na jego wymiary. Nie ma nic gorszego on wąskiego biurka na którym nie zmieścisz wygodnie łokci, rąk, dodatkowych przedmiotów z których korzystasz przy pracy, oprócz komputera. Mam jedno takie w sypialni, ale służy mi jedynie jako podręczny stolik, ale nie wyobrażam sobie pracy z komputerem przy nim.

Jeśli pozwala Ci na to miejsce, wybierz biurko szersze i dłuższe. Komfort pracy w miejscu, przy którym wszystko się mieści, jest absolutnie wart poświęcenia metra podłogi więcej.

Wybierając biurko zdecydowaliśmy się na takie z regulacją wysokości. Tak, dobrze czytasz, są biurka z regulacją wysokości, która służy pracy na siedząco oraz na stojąco. I tutaj wrócę do poprzedniego akapitu, żałujemy że nie kupiliśmy blatu o 0,5 metra dłuższego, dzięki czemu moglibyśmy pracować oboje przy jednym biurku. Jego aktualna szerokość odpowiadałaby pracy 1,5 osoby, ciutkę z mało na komfort 2 osób. Nie ratuje nas dobra szerokość, ponieważ system podnoszący oraz solidne nogi biurka uniemożliwiają pracę po przeciwnej stronie. Niestety tutaj nie przemyśleliśmy sprawy, mimo doświadczenia. Tym samym pracujemy przy biurku i przy stole. Biurko kupiliśmy w firmie wykonującej je na zlecenie, więc nie było opcji wymiany na standardowe rozmiary. Mimo wszystko, jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. Jest solidne, dobrze wykonane, a nawet mogę bez obaw na nim stanąć jeśli potrzebuję (a czasem potrzebuję). Regulacja pozwala na pracę na stojąco, co jest bardzo dobrą opcją, kiedy wykonujemy mniej wymagającą pracę i chcemy zmienić pozycję. Byliśmy zadziwieni jak taka możliwość rewolucjonizuje komfort pracy. 

Podnóżek

Ten gadżet zwiększa komfort pracy przy biurku. Można kupić profesjonalny podnóżek, który dodatkowo jest ruchomy i służy naszemu krążeniu i zdrowiu. U mnie w tej roli póki co sprawdza się puf ze styropianowym wypełnieniem, który dodatkowo zapewnia ciepło. Mogę sobie go dowolnie kształtować i bardzo odpowiada mi ta opcja. Lubię też położyć nogi na przeciwległym krześle, ale to raczej moja fanaberia, nie wiem czy jeszcze ktoś pracuje z wyprostowanymi nogami w poziomie pod biurkiem. Anyone?

Mata (ale możesz kupić karnet na siłownię)

Kup sobie matę do ćwiczeń. Jeśli już ćwiczysz to super. Jeśli jeszcze nie ćwiczysz, to zaczniesz po jakimś czasie. Pracując na siedząco, a do tego z domu, siedzimy dużo dłużej niż kiedy pracujemy w zewnętrznym biurze. Mniej się ruszamy, częściej odczuwamy skutki takiej pracy. Mata może posłużyć Ci po prostu do ćwiczenia, lub zwyczajnie leżenia przez kilkanaście minut na twardej podłodze. Leżenie przez kilka minut na twardej podłodze i pozwolenie, aby ciało się rozluźniło potrafi zdziałać wiele dobrego, polecam, spróbuj (ale lepiej ćwicz). 10-15 minutowe ćwiczenia rozciągające pomagają mi rozluźnić i odprężyć plecy, stawy, biodra po całodniowym siedzeniu. Niestety po kilku latach pracy z domu czuję jak wiele ruchomości tracę, kiedy nie ćwiczę regularnie. Zwłaszcza po zimie. W sezonie staram się regularnie biegać, wychodzić na długie spacery, spędzać aktywnie weekendy. Zimą ratuje mnie mata i ulubione programy rozciągające na youtube. 

PS. Rozumiem, jeśli zamiast maty do ćwiczeń kupujesz karnet na siłownię. Chodziło mi o ruch, ćwiczenia, balans do siedzącego trybu pracy.

To w zasadzie wszystkie podstawowe niezbędniki, których używam przy codziennej pracy zdalnej z domu. Mogłabym poszerzyć ten post o kolejne pozycje, ale byłyby to raczej umilacze tej pracy, niż jej niezbędne elementy. W ten sposób wymyśliłam sobie temat na kolejny post z tej serii. Super. Innym aspektem są aplikacje, czy programy z których korzystam, ale tutaj wszystko zależy od rodzaju pracy, jaki wykonujecie. O aplikacjach, których używam przy pracy ze stronami www, grafiką, blogiem czy w social mediach, również niebawem napiszę. Zaglądajcie na mój instagram, codzienne życie z pracą z domu na story, a także podróżnicze opowieści ze zdjęciami @arletaadamska

Polecane posty:

  1. Jak wynajmować przez airbnb? Czy airbnb jest bezpieczne i czy się opłaca?
  2. Jak zostać freelancerem, pracować zdalnie i przeżyć? Najważniejsza umiejętność cyfrowego nomady - freelancera.
  3. 9 mitów o freelancerach i cyfrowych nomadach.
  4. Teneryfa dla cyfrowych nomadów. Praca zdalna z Wysp Kanaryjskich.

Zniżki dla Ciebie!

Bilety do atrakcji na całym świecie

Arleta
autorka bloga zamieszkali.pl

Mam nadzieję, że ten post Ci pomógł. Udostępnij go, skomentuj, polub w social mediach. Na instagramie mam całkiem fajne zdjęcia z podróży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© Copyright 2020 - Arleta Adamska zamieszkali.pl - All Rights Reserved
Używamy plików cookie zgodnie z naszą
Polityką Prywatności
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram