Zamieszkała na Lazurowym Wybrzeżu i została oficjalną przewodniczką we Francji. Poznaj historię Doroty!

Arleta zdjęcie

Arleta - autorka bloga zamieszkali.pl

Na końcu postu czekają na Ciebie zniżki na podróże. 

Rozpoczynam tym postem zupełnie nową serię na blogu zamieszkali.pl, który nie będzie opowiadał tylko mojej historii zamieszkania i podróżowania, ale swoje historie opowiedzą Wam również nasi rodacy, mieszkający w różnych zakątkach świata (że tak powiem, wszędzie być nie mogę - podobno). Oprócz opowiedzenia inspirujących i cennych historii osobistych, wcielą się w prawdziwych przewodników, aby pokazać Wam wyjątkowe miejsca i atrakcje swoich miejsc na ziemi, z pierwszej ręki.   

Autorka tego postu, którą poprosiłam o opowiedzenie swojej historii związanej z zamieszkaniem we Francji, wybrała Lazurowe Wybrzeże. Raj dla wielu, spełnienie marzeń, tych najmniejszych i tych o niekończącej się sławie na czerwonym dywanie w Cannes. Zapraszam.

Arleta z zamieszkali.pl

Początki z Erasmusem na Lazurowym Wybrzeżu

Nazywam się Dorota Wójcik i we Francji mieszkam od listopada 2013 (a właściwie mieszkałam, bo minęły już 3 miesiące od kiedy mnie tam nie ma).

Moja historia rozpoczyna się dość banalnie, wraz z rozpoczęciem stażu w ramach Erasmusa, o którym pewnie każdy słyszał.

Pierwszy raz trafiłam na Lazurowe Wybrzeże w lipcu 2009, kiedy kumpel z akademika załapał się w Cannes na sezonową pracę. Przyjechałam go wtedy odwiedzić. Dorota Wójcik (@guide.azur)

Zakochałam się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia: raj na ziemi, długie, piaszczyste plaże, palmy, w tle góry, wyspy, widoki wręcz zapierały dech w piersiach. Możliwość przebywania w najsłynniejszych miejscach w Europie, na czerwonym dywanie w Cannes, porcie w St Tropez czy kasynie w Monte Carlo przyprawiały mnie o szybsze bicie serca.

Gdy dwa lata później postanowiłam wyjechać na staż Erasmusa po 3 latach studiowania turystyki i roku filologii romańskiej, mój wybór był prosty: raj na ziemi, Lazurowe Wybrzeże.

Przeczyta również: Lazurowe Wybrzeże co warto zobaczyć? Atrakcje Lazurowego Wybrzeża.

Z praktykami nie było tak prosto, gdyż na cały wydział przypadało tylko 13 miejsc (Wydział Neofilologii UAM w Poznaniu jest bardzo duży), a pierwszoroczniacy są z reguły ostatni na liście.

Miałam ogromne szczęście, gdyż Wydział Filologii Polskiej nie wykorzystał wszystkich miejsc, a Pani z sekretariatu zapamiętała właśnie mnie, i to do mnie zadzwoniła!

W czerwcu 2011, kilka dni po sesji wylądowałam w Nicei. Według wielu rankingów lotnisko w Nicei jest najpiękniej położonym lotniskiem na świecie.  Lądowanie robi wrażenie. Z lotniska odebrała mnie właścicielka hotelu w Cap d'Antibes, gdzie miałam odbywać staż przez następne trzy miesiące.

Zderzenie z francuską administracją

Abstrakcyjnych sytuacji związanych z administracją francuską było co nie miara, ale najbardziej dokuczliwe były czeki. Tak, we Francji bardzo wiele firm płaci nadal czekami, a nie mając konta we francuskim banku nie można go zrealizować. Od razu po pierwszej wypłacie postanowiłam założyć konto w banku, i tu zaczęły się schody. Mój francuski był zbyt słaby, o angielskim Francuzów chyba nie muszę wspominać. W końcu okazało się, że nie mogę założyć konta w banku, gdyż nie mam ani umowy o pracę, ani zaświadczenia o zamieszkaniu (mieszkałam w hotelu, w którym odbywałam staż).

Tak więc czek był, ale pieniędzy nie.

Udało nam się rozwiązać tę sytuację, odwiedzając bank z właścicielką hotelu, która go zrealizowała na swoje konto i wypłaciła należność w gotówce, cały miesiąc z góry. Pech w tym, że jedna ze stażystek była kleptomanką, więc trzeba było pilnować kasy.

Perypetii było mnóstwo, ale największy wpływ na to jak potoczył się mój los wywarło poznanie  mojego obecnego męża, Francuza. Mówiłam, że będzie banalnie.

Do Francji wróciłam w listopadzie 2013, mając na koncie dwa dyplomy (Magistra Turystyki Międzynarodowej i Licencjata Filologii Romańskiej) z bardzo silnym założeniem, że nie skończę na przysłowiowym zmywaku. Założyłam, że jeśli nie znajdę pracy w zawodzie, to  wracam za rok.

Wprowadziłam się wtedy do mojego ówczesnego chłopaka (a obecnie męża), więc poszukiwania mieszkania miałam z głowy. Wiem natomiast z relacji znajomych, że do Francji po prostu nie da się przyjechać tak o(!), wynająć mieszkanie, a potem szukać pracy, ponieważ nikt nigdy nie wynajmie mieszkania osobie nie pracującej. Trzeba udowodnić, że ma się stałe dochody. Jeśli myślicie o tym, by zamieszkać we Francji, będziecie musieli najpierw znaleźć pracę, a dopiero później mieszkanie, a w międzyczasie hostel lub airbnb.

Z kontem w banku taki sam absurd (założono mi w końcu konto przyczepione do konta Juliena). Z ubezpieczeniem idem.

Szczerze mówiąc, administracja francuska jest zmorą każdego imigranta, więc tym bardziej się cieszę, że na pomoc mi przyszedł rodowity Francuz.

Dodam jeszcze, że jak zakładałam konto w banku miałam już pracę, umowa była jednak niepodpisana, gdyż do umowy konieczne jest podanie numeru konta bankowego, bank natomiast nie może otworzyć konta nie mając umowy pracę.

Od razu jak odebrałam dyplomy, zaczęłam się ubiegać o licencję przewodnika, gdyż bez licencji oprowadzanie wycieczek jest po prostu nielegalne. Licencję otrzymałam po… 11 miesiącach…

11 najgorszych miesięcy, pełnych wzlotów i upadków, roznoszenia CV, prostych prac, ale też pełnych upokorzeń - nie policzę na palcach obu rąk ile razy ktoś mnie obraził za pochodzenie, akcent czy brak doświadczenia w zawodzie (kto by nie chciał być młody i doświadczony!)

Hotele na Lazurowym Wybrzeżu znajdziesz tutaj.

Doświadczenia z Urzędem Pracy we Francji

Jednym z pierwszych kroków jakie należy podjąć po przyjeździe do Francji, jest zapisanie się do Pole Emploi czyli Urzędu Pracy. Raz w miesiącu trzeba się meldować (chociaż dziś to się chyba wszystko odbywa przez Internet) i opowiadać jak bardzo intensywnie się poszukuje pracy, odpowiadać też na zaproponowane przez nich ogłoszenia. W moim przypadku uznano, że praca w firmie wynajmującej auta jest jak najbardziej zgodna z moim wykształceniem. Jak znalazł. Na szczęście mnie nie przyjęli, bo wysłać do nich CV byłam poniekąd zmuszona.

Wypełniania papierków, czy do niczego nie prowadzących spotkań, było co nie miara. Gdy usunięto mnie z Pole Emploi byłam przeszczęśliwa (chociaż wydaję się być wyjątkiem, gdyż z PE zawsze można dostać jakąś zapomogę).

Po niecałym miesiącu znalazłam pracę na recepcji w hotelu znajdującym się 15 minut od domu, ale właściciel kompletny świr, upokarzający wszystkich pracowników non stop, nie raz przy klientach, zmusił mnie do porzucenia pracy. Pracowałam też w maleńkim biurze podróży, agencji rezerwującej loty dla załogi jachtów, czy w restauracji jako kelnerka.

Oficjalny Przewodnik we Francji

Moje prawdziwe życie zawodowe rozpoczęłam w październiku 2014 roku, kiedy moje nazwisko zostało wpisane na listę oficjalnych przewodników we Francji, w Ministerstwie Turystyki w Paryżu.

Przeczyta również post Doroty: Lazurowe Wybrzeże co warto zobaczyć? Atrakcje Lazurowego Wybrzeża.

Zajęło mi 2-3 lata, żeby zbudować sieć kontaktów, klientów indywidualnych czy biur podróży, żeby zdobyć zaufanie zarówno zawodowców jak i turystów. Dziś oprowadzam w czterech językach (polski, hiszpański, angielski i francuski) po moim «raju na ziemi», klimatycznej stolicy Lazurowego Wybrzeża - Nicei, drugim najmniejszym państwie świata Monako, stolicy kina Cannes czy lanserskim St Tropez. Oprowadzam też po Marsylii, gdyż w tym drugim największym mieście we Francji niełatwo znaleźć przewodnika po polsku.

W  moim sercu zawsze na pierwszym miejscu postawię średniowieczne wioski, orle gniazda, takie jak Eze, St Paul de Vence, Gourdon czy najukochańsze: moje Cagnes sur Mer.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat Lazurowego Wybrzeża zapraszam na moją stronę internetową. Śledźcie mnie również na facebooku oraz na Instagramie @guide.azur

Po 4 latach pracowania na swoją markę, ale też oszczędzania (nie da się ukryć, że we Francji nie mając na utrzymaniu rodziny, czy kredytu do spłaty łatwo jest odłożyć nieco grosza), razem z moim lubym wywróciliśmy nasze życie do góry nogami: ja zawiesiłam działalność, on rzucił pracę, sprzedaliśmy meble i ruszyliśmy w świat.

Post ten piszę z plaży na Fidżi, gdzie dotarliśmy po 3 miesiącach tułaczki.

Co będzie dalej? Tego nie wie nikt, ale Lazurowe Wybrzeże zawsze będzie w moim sercu.

Jeśli interesuje was moja podróż dookoła świata zapraszam na facebooka, Instagrama (@dorisjulekaroundtheworld) i na YouTube. Jeśli Wam się podoba, nie zapomnijcie subskrybować, lajkować i komentować!View this post on Instagram

Doris & Julek around the world (@dorisjulekaroundtheworld)

Do zobaczenia na Lazurowym Wybrzeżu!

Gdzie wynajmuję noclegi na wyjazdach?

Na start mam dla Ciebie 100zł zniżki na pierwszą rezerwację jeśli skorzystasz z mojego linka o tutaj.

Polecane posty:

  1. Lazurowe Wybrzeże co warto zobaczyć? Atrakcje Lazurowego Wybrzeża.
  2. Zamieszkali na Teneryfie
  3. Atrakcje Wiednia na jeden dzień. Co warto zobaczyć w Wiedniu?
  4. Praga atrakcje na jeden dzień. Co warto zobaczyć w czeskiej Pradze?

Zniżki dla Ciebie!

Bilety do atrakcji na całym świecie

Arleta
autorka bloga zamieszkali.pl

Mam nadzieję, że ten post Ci pomógł. Udostępnij go, skomentuj, polub w social mediach. Na instagramie mam całkiem fajne zdjęcia z podróży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© Copyright 2019 - Arleta Adamska zamieszkali.pl - All Rights Reserved
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram