Sukces czy porażka?

Dzisiaj kładziemy nacisk na efekt końcowy. Ludzie zafiksowani są na punkcie efektów, rezultatów, wyników w pracy i przekładają to na inne dziedziny życia. Niewielu chce zobaczyć drogę, naukę, wysiłek, czas czy poświęcenie. 

Patrzymy na efekt. Siedzimy w swojej strefie komfortu bo tak najwygodniej i najbezpieczniej. Mówimy: oszaleli, zwariowali, nosi ich, nie wiedzą czego chcą, znów się przeprowadzają, o co im chodzi, to jakaś moda, chcą się wybić, pokazać, być zauważeni… Łatwo oceniać widoczny efekt, szczególnie kiedy nas koli, albo zwyczajnie zazdrościmy lub nie rozumiemy. Jeszcze łatwiej kiedy nie znamy lub nie lubimy ludzi, których oceniamy tak na prawdę, ich sukces postrzegamy jako porażkę (albo życiowe pomylenie). Czy można nie lubić kogoś kogo się nie zna? Swoją drogą stale mnie to zadziwia.

W drodze jaką idziemy, najważniejsza jest nauka i doświadczenie, to co wynosimy zarówno z porażek jak i sukcesów. Powiedzmy sobie jasno- każdy z nas ma jakiś cel. Niezależnie od tego czy nazwiesz to marzeniem, pragnieniem, czy celem- to je masz, coś chcesz osiągnąć, coś robić, kogoś poznać. Jeśli jesteś osobą ugruntowaną wewnętrznie, z zasadami moralnymi i wartościami, trzymasz pion w tym staczającym się powoli świecie, to wiesz, że zamierzony efekt jest kwestią czasu, ale to nie on jest najważniejszy w tym wszystkim. Na efekt składa się dłuższa lub krótsza droga, w czasie której dzieją się rzeczy niewidoczne dla innych ludzi, ale najważniejsze dla nas.

Dla nas osobiście ten „widoczny efekt” czyli w na tą chwilę możliwość wyjazdów, był naturalną koleją rzeczy, związaną z tym nad czym pracowaliśmy i nadal pracujemy od kilku lat, przechodząc przez wzloty i upadki.

Podróżowanie jest brutalne. Zmusza cię do ufania obcym i porzucenia wszelkiego co znane i komfortowe. Jesteś cały czas wybity z równowagi. Nic nie należy do ciebie poza najważniejszym – powietrzem, snem, marzeniami, morzem i niebem.

Cesare Pavese

Wiesz dlaczego ludzie nie podejmują działań? Ze strachu przed porażką, tak. A kto powie im, że ponieśli porażkę? Inni. Ci oceniający, ci którzy nie widzą przebytej drogi. Widzą że się udało lub nie, w ich subiektywnej ocenie rzecz jasna. Tak między nami- sami musimy wiedzieć, w którym miejscu jesteśmy, abyśmy nie zatrzymali się i nie zwątpili tuż przed celem, przed ostatnią próbą, tylko dlatego, że ktoś już wstawił nam dwóję do dziennika.

Przywołanie szkolnego dziennika jest celowe, nie trudno się domyślić dlaczego. Taki mamy system, że oceniamy efekt a nie pracę. Oceniamy w porównaniu do innych, a nie do postępów które zostały zrobione. Może to zabrzmi jak „bądź lepszą wersją siebie” Ewy Chodakowskiej, ale Ona ma w tym sporo racji. I piszę to też dla siebie. Zauważ, że czyjaś porażka jest sukcesem dla innych i na odwrót również to działa. 

Ludzie i tak będą gadać, zastanów się czy warto ich słuchać i rób swoje. Licz się ze zdaniem tylko dobrych, mądrych i sprawdzonych doradców.

zamieszkali.pl | Cyfrowi nomadzi | Praca zdalna | Najlepszy blog o Teneryfie

Arleta z zamieszkali.pl

właściciel firmy, grafik, designer

Jeśli spodobał Ci się artykuł, polub go proszę, udostępnij lub skomentuj poniżej.

Jeśli chcesz być na bieżąco, obserwuj nas w mediach społecznościowych i zapisz się na newsletter.

  • Pingback: Mit pt. „szukamy swojego miejsca na ziemi” | zamieszkali.pl()

  • Ludzie z wielu powodów nie podejmują działań, chociaż faktycznie strach przed porażką jest najczęstszym powodem. Ale czy to inni nam mówią, że przegraliśmy?:) Sami to dobrze wiemy. Zachowanie innych potrafi potęgować ból po porażce. Tak mi się przynajmniej wydaje.

  • Ludzie maja zapisane w genach by oszczedzac energie, stad tez koncentuja sie na tym efekcie koncowym i czesto wybieraja najkrotsza droge na szczyt, a wedlug mnie to wlasnie ta wspinaczka na szczyt z perspektywy czasu bedzie bardziej pamietana i doceniana niz samo zdobycie szczytu. Sciskam, Daria x

  • Asia

    Sukces jest ważny, ale trzeba cieszyć się drogą do niego 😉