Plaże na Teneryfie, które warto zobaczyć.

Plaża, złota plaża… oj to nie ta bajka! Na Teneryfie plaże zazwyczaj są czarne, i niech was nie zwiodą te żółto – złote, bo piasek na nich jest dowieziony np. z Sahary. Teneryfa jest czarna, tak bardzo jak wulkaniczna skała, spalona i sproszkowana. Naturalny piasek na plaży jest wulkaniczną, skruszoną skałą, czarną lub „szaro-piaskową”.
Niestety nie byłam na wszystkich plażach Teneryfy, ale byłam na tych nabrdziej i mniej znanych, takich które krzykami i ilością turystów przypominały Bałtyk latem i tych nieco dzikich, gdzie turyści raczej nie docierają.
Poniżej moja lista plaż, które polecam odwiedzić z całego serca. Plaże te są różnorodne i każda da Wam zupełnie inne wrażenia. Kolejność nie ma znaczenia, chociaż nie jest tajemnicą, że najlepszą plażą na Teneryfie wg mnie jest czarna plaża Playa Jardin oraz mneijsze plaże w okolicy Puerto de la Cruz, a zaraz za nimi Playa de las Teresitas, wybaczę jej nawet sfałszowany piasek, ona ma w sobie lokalny klimat i to coś.

Playa Jardin

Wyjątkowa, czarna, jedna z najpiękniejszych plaż na całej wyspie. Playa Jardin znajduje się w  Puerto de la Cruz. Otoczona jest roślinnością, palmami, kwiatami, kaktusami. Wzdłuż linii brzegowej rozciąga się aleja (jak nasza polska promenada), na której znajdują się restauracje, kawiarnie oraz klub wypełniający się młodymi ludźmi do późnych godzin nocnych.
Plaża składa się z 3 zasadniczych części: 2 dużych plaż i 1 mniejszej (między skałami). Warto odwiedzić każdą z nich, a przynajmniej pospacerować po nich, ponieważ piasek na każdej jest inny, ma inną ziarnistość- od drobnych kamyczków po czarny, piaskowy pył (trudny do zmycia!).
Nad plażą rozciągają się alejki, pomiędzy bujną, egzotyczną roślinnością, klify skalne, wspomniane wyżej restauracje z bezpośrednim widokiem na Ocean Atlantycki.
Plaża zaczyna się w miejscu, w którym stoi Castillo de San Felipe wraz z falochronem, na którym  można usiąść i podziwiać całą plażę oraz fale. Tuż obok turyści układają kamienie, ich ilość jest imponująca! W oddali widzimy zatokę Punta Brava, która kończy pas plaży. Z falochronu oraz plaży do niego przylegającej możemy podziwiać jednocześnie Atlantyk oraz wulkan El Teide.
Obszerniejszy opis plaży wraz ze zdjęciami znajduje się w > tym poście <

Playa de Bollullo

Jeśli możesz wyborazić sobie spacer między bananowcami, taki poza miastem, gdzie nie ma wielu zabudowań, a droga staje się nieco dzika, raz w górę, raz w dół, to właśnie tak dochodzi się do Playa de Bollullo. Plaża nieco ponad Puerto de la Cruz, do której najlepiej dojść o własych nogach, co wymaga trochę kondycji, bo nie jest blisko, nie jest płasko i do tego mamy słońce ale, ALE! Widoki, klify, ocean, plantacja bananowców, lokalne pojedyncze domki i wreszcie plaża są warte tej drogi.

Plaża ukryta jest pomiędzy klifami widocznymi z Puerto. Lekko schowana, wycofana w głąb, niewielka plaża z drobnym czarnym piaskiem i skałami wystającymi z oceanu- niedaleko od brzegu. Na tą plażę przychodzą głównie lokalni, turyści tutaj rzadko docierają, po prostu trzeba o niej wiedzieć i jeszcze na nią dotrzeć, a to wymaga niezłego przeszukania mapy lub internetu – ale ja Wam pomogę, proszę częstujcie się.

Plaża jest strzeżona (z ratownikiem) i posiada mini zaplecze sanitarne. Weź ręcznik/matę, tutaj nie ma leżaków do wypożyczenia.

Oczywiście możesz dojechać autem, ale wtedy nici z plantacji na wyciągnięcie ręki i mini tekkingu. Zdecydowanie polecam spacer, przynajmniej od plantacji, jeśli nie chcesz dreptać od Puerto.

Playa de los Roques

Odkryliśmy są kiedy szliśmy oglądać jedno z mieszkań do wynajęcia. Myśleliśmy, że budynek, który okazał się wysokim hotelem, jest mieszkalnym „wieżowcem”. Mieszkań do wynajęcia tam nie mieli, ale odkryta plaża wynagrodziła nam całkiem sporą drogę z centrum Puerto. Tytaj polecam auto lub busa, chociaż na nogach też jest przyjemnie bo wzdłuż oceanu.

Na tą plażę niestety nigdy nie udało mi się zejść, mogłam popatrzeć jedynie z góry, ponieważ zejście było uszkodzone i obowiązywał zakaz wstępu na plażę. Plaża jest już dostępna, chociaż po zimie bywa z tym różnie.

Jak nazwa wskazuje jest to plaża ze skałami. Niewielka, kamienista, ukryta i urocza, choć wygląda groźnie, to zdjęcia zrobione na tej plaży wypadają obłędnie (zobaczcie # na instagramie).

Playa de las Teresitas

Tak, to ta pocztówkowa złota plaża z Teneryfy. Kilka kilometrów ponad stolicą Santa Cruz znajdziecie jedną z najbardziej malowniczych, znanych i urzekających plaż. Nie musisz obawiać się tutaj tłumu turystów, bo przeważają lokalsi, pomimo tego co plaża ma do zaoferowania. Turyści przyjeżdzają w te dzikie rejony z południa, aby zrobić sobie zdjęcie z punktu widokowego, rzadko zostają na dłuższe plażowanie.

Jest to najbliższa i najładniejsza plaża stolicy wyspy, dlatego spotkasz tutaj głównie lokalsów, turyści są rzadkością, ale kilku znajdziesz, bo większość jest tutaj przejazdem lub nie dociera tak „daleko”. Plaża znajduje się u podnóża gór Anaga. Z punktu widokowego nad plażą można zobaczyć strome klify i małe czarne plaże z drugiej strony. Niech Was nie zdziwią okręty, tankowce i inne dziwadła na wodzie – w stolicy znajduje się największy port cargo.

Plaża jest wysypana totalnie złotym, drobnym piaskiem z Sahary. Jest nieziemsko przyjemy. Falochrony sprawiają, że woda jest nieco cieplejsza, zdecydowanie bezpieczniejsza dla dorosłych i dzieci, płytsza. Tutaj nigdy, ale to NIGDY nie widziałam fal. Tafla zawsze jest płaska, co nie ukrywam mnie bardzo odpowiada, rodzicom z dziećmi również. Dzieci często bawią się przy brzegu, a rodzice obserują je z koca, bez obaw, jest serio bezpiecznie (i ja to piszę?), wg mnie to najbezpieczniejsza plaża Teneryfy. Na 100%.

Na plaży rośnie kilka palm kokosowych, raczej tego nie wyczytacie w przewodnikach. Nie owocują, bo jest im tutaj za zimno. Rozpoznacie je bez problemu, kiedy już naoglądacie się palm kanaryjskich.

Przy dobrej widoczności z punktu widokowego nad plażą, zobaczysz szczyt wulkanu El Teide.

Przy plaży jest mała marina z łódeczkami, a po drugiej stronie krótkie betonowe molo.

Plaża jest dość duża. Ratownicy i sanitariaty obecne. Parking przy plaży bezpłatny, chociaż zdarzyło nam się uiścić ze 2 euro „panu spod biedronki” za wskazanie wolnego miejsca… Lepsze to niż okradziony lub porysowany samochód, więc w takiej sytuacji polecam podziękować i podzielić się monetami.

Playa del Duque

Ta plaża, jak i pozostałe plaże przy kurortach południa, najbardziej przypominały nam Bałtyk latem. Serio, sorry. Głównie ze względu na całkowicie turystyczne środowisko, piski i krzyki dzieci w każdym wieku, goniących i niespokojnych rodziców, tu i ówdzie słyszalny język polski, który nie jest tu rzadkością. Generalnie nie lubimy tych plaż, bo są dla nas lepsze na wyspie, dużo spokojniejsze, na których można wypocząć bez typowo wakacyjnego ferwowu znad Bałtyku.

Dlaczego więc ta plaża znajduje się w mojej liście polecanych plaż? Ze wszystkich turystycznych to jest nasza ulubiona, ze względu na turkusowy kolor wody odbijający się z szarawego piasku i skalną ścianę, która wygląda przepięknie przy wodzie. Dodatkowo można na nią wejść, okrążyć zbudowany na niej El Castillo del Duque, i pomarzyć o takiej rezydencji.

Plaża z ratownikami i zapleczem sanitarnym. Nad plażą znajduje się promenada z restauracjami, hotelami i centrum handlowym. Ceny w restauracjach są tutaj wyższe o około 30-40% od cen w Puerto de la Cruz.

Playa el Medano

Plaża surferów. Tutaj zawsze wieje. Zawsze. Na tej plaży raczej nie poplażujemy, ale nigdzie indziej nie zobaczymy tylu kiteów, surferów i wiatru. Ta plaża ma jedyny w swoim rodzaju klimat. Przyjedźcie tutaj w ciagu dnia (wieczorem surferów jest bardzo mało), na najlepsze burgery, a to piszę ja, wegetarianka.

Bywaliśmy tutaj dla tego klimatu właśnie. Nie surfujemy, ale klimatyczny surfbar, jedyny na plaży, deski rozsiane po całej plaży i cała masa kolorowych kiteów, na tle niezwykle niebieskiego nieba i granatowego oceanu, robi robotę. Tuż obok czerwona góra czyli Montana Roja. Mieszanka wybuchowa.

Plaża jest po drodze z północy na południe lub odwrotnie. Koniecznie odwiedź to miejsce, aby popatrzeć, poczuć klimat, pobyć. Wypij chociaż kanaryjską kawkę w surfbarze, jest tak samo dobra jak wszędzie indziej na wyspie.

Montana Amarilla

W tym przypadku ciężko mówić o plaży jako takiej, pomówmy o wielkiej żółtej skale z półkami, lub małymu grotami do odpoczynku. Plaża jest malutka i kamienista. Plażowicze odpoczywają na skalnej ścianie, w której wydrążone są specyficzne skalne półki.

Zestawienie żółtego koloru skały w turkusem i granatem wody jest przepiękne. Dla spagnionych wody, przygotowane są specjalne zejścia z drabinkami. Na wejściu znajduje się mały bar, a z parkingiem nigdy nie ma problemu. Podobno jest to dobre miejsce do snurkowania.

Jeśli chcecie zobaczyć mało turystyczne miejsce, a do tego zupełnie inne od pozostałych plażowych miejsc, to bardzo polecam Montana Amarilla.

Uważajcie na skalnej ścianie, jeśli widzicie wyraźne pęknięcia to nie wchodźcie w te miejsca, skała się kruszy.

Playa la Tejita

Jakiś czas temu wyczytałam, że to plaża nudystów, ale żadnego nie widziałam. Plaża znajduje się dokładnie po drugiej stronie czerwonej góry, także możesz tą wycieczkę połączyć z odwiedzeniem plaży surferów w El Medano. Spora plaża, na której również nieźle zawiewa, ale tutaj już wszyscy plażują, można nawet wypożyczyć leżaki. Płaska plaża z szarawym piaskiem, a jej największa atrakcją jest wielka czerwona góra Montana Roja, którą widać przy starcie i lądowaniu z lotniska. Plaża znajduje się dokładnie w linii prostej za lotniskiem.

Playa Punta de Teno

Dojazd do tego miejsca jest obłędny, ten od strony Puerto de la Cruz, bo dojazd przez Mascę może być dużym błędem i szczerze go odradzam, aby mieć czyste sumienie. Droga przez Mascę tylko dla tych o mocnych nerwach i tak samo mocno panujących nad wypożyczonym samochodem. Jeśli nie czujecie się pewnie, to wybierzcie dwie pozostałe opcje na dojazd z południa.

Ok. Teraz już spokojnie o plaży. To jedno z moich ulubionych miejsc na wyspie. Turystów nie dociera tu wielu, jest totalnie pusto od zabudowań, nie licząc samotnej latarnii i małego domku u podnóża kończących się tutaj gór Teno. Plaża jest mała a jednocześnie mamy wrażenie totalnie wolnej przestrzeni wokół, nieturystyczna i kompletnie pusta.

Z tej strony oprócz latarnii morskiej i krańca wyspy zobaczycie najpiękniejszy widok na klify Los Gigantes. Wyglądają absolutnie genialnie i bez porównania bardziej majestatycznie, niż od południowej strony. Są ogromne, samotne, groźne i zadziwiają spokojem. Można patrzeć bez końca.

Dla porównania, klify Los Gigantes od tej „właściwej” turystycznej strony wyglądają jak ściśnięte, a maleńka plaża przy nich jest tak gęsto upchana ludźmi, że ledwo można przejść. Jest to też moim zdaniem najgorsze miejsce do podziwiania tych klifów – jest to plaża jednego kadru, jeśli wiesz o co mi chodzi. Klify oglądaj koniecznie z Punta de Teno. Podziękujesz mi później.

Playa de Abama

Tą plażę polecam jeśli masz czas i jesteś w pobliżu. Plaża przy przeogromnym kompleksie hotelowym o tej samej nazwie. Sam hotel warto również zobaczyć. Oddalona od innych plaż, stworzona na potrzeby hotelowych gości. Auto zaparkuj przed wjazdem do hotelu, nie jest łatwo, ale inaczej się nie da. Nie popełnij naszego błędu, bo dojedziesz do plaży i będziesz zmuszony zawrócić.

Do plaży trzeba przejść na nogach lub załapać się na hotelowy bus. Plaża jest malutka ale urocza. Złoto-żółty drobny piasek, falochron dający spokojną wodę, piękne zejście z góry lub dojazd kolejką, no bajka… byłaby, gdyby nie wszyscy goście hotelowi zgromadzeni na tej plaży jeden przy drugim. Polecam odwiedzić w mniej obleganych miesiącach, jest na prawdę miło.

Playa Martianez

Plaża ze szkółką surferów w Puerto de la Cruz, ale niekoniecznie o samej plaży wspomnę. Oczywiście plaża dostępna jest dla plażowiczów, zwłaszcza lubiących fale, ale są one tutaj bezpieczne, plaża jest w zatoczce, strzeżona.

Dawniej na tej części wybrzeża znajdowały się naturalne baseny skalne. W ich miejscu zbudowano kompleks basenowy Lago Martianez, z wodą oceaniczną. Jest ciekawie zrobiony, bezpieczny dla każdego, wstęp kosztuje mniej niż basen w PL, a w cenie mamy leżak z materacem, także polecam tą alternatywę dla plażowania. Więcej o tych basenach w > tym poście <

Playa de Benijo

Tajemnicza plaża, jak z piratów. Serio. Groźnie wystające skały z oceanu, mrok północy, bo tutaj rzadko świeci pełne słońce. Dojazd również działa emocjonująco. Kąpiel tutaj nie jest wskazana i bezpieczna, ale warto dla samych widoków odwiedzić to miejsce. Jeśli już zapuścicie się w tak dzikie rejony jak góry Anaga, a zakręty Was nie zmęczyły jeszcze to zahaczcie o ten punkt na mapie.

Gdzie wynajmuję noclegi na wyjazdach?

AirBnB zarezerwujesz miejscówki na całym świecie, czyli również w POLSCE, takich jak Zakopane, Trójmiasto, Warszawa, Kraków, Wrocław… i wiele innych.

Na start mam dla Ciebie 100zł zniżki na pierwszą rezerwację jeśli skorzystasz z mojego linka o tutaj.

Arleta z zamieszkali.pl

właściciel firmy, grafik, designer

Jeśli spodobał Ci się artykuł, polub go proszę, udostępnij lub skomentuj.

Jeśli chcesz być na bieżąco, obserwuj nas w mediach społecznościowych i zapisz się na newsletter.

  • Ale śmieszne te czarne plaże 😀 nigdy Teneryfy nie brałem pod uwagę z miejsc do zwiedzenia, ale teraz koniecznie chce zobaczyć tę wulkaniczna wyspę 🙂

    • czarne plaże można spotkać jeszcze w Europie np. na Islandii, ale tam raczej nie są to plaże do kąpieli i opalania 🙂 bardzo polecam, wrażenie na pierwszy raz jest bardzo specyficzne, zwłaszcza jak okazuje się, że piach jest bardzo czysty 🙂

  • Karolina Olesińska

    Cudowny wpis 🙂 Bardzo przydatne informacje, podane w przystępnej formie 🙂